Szperacze na rowerach

Szperacze postanowili skorzystać z dopisującej pogody i wyruszyli 24 kwietnia na kolejną wyprawę- tym razem rowerową. Do pokonania było ponad 20 km i stalowe maszyny bardzo pomogły w przemierzeniu trasy.

Najtrudniejszy okazał się początek, ponieważ prawie 2 km trasa prowadziła pod górkę, przez las nieutwardzoną drogą i tu twarze niektórych „Szperaczy” przybierały wszystkie kolory tęczy

 ( przeważała barwa buraczka ćwikłowego).

Nie obyło się też bez awarii naszych rowerów; jedni gubili elementy wyposażenia, jak na przykład siedzenia (!), innym uchodziło powietrze z dętek. Jednak nawet takie „kłody pod nogi” nie ostudziły zapału 22 uczestników wycieczki.

Góra zdobyta- ruszyliśmy na południowy brzeg jeziora Lubicz, by po przejściu mostkiem nad strumieniem Kołbicą, zasilającym jezioro, obejrzeć tajemniczą aleję kasztanowców.

Następnie odwiedziliśmy Dorotkowo, w którym mieliśmy już okazję być przed kilkoma miesiącami. Jadąc dalej drogą zwaną Dorotką ( nazwa pochodzi właśnie od nieistniejącego już dziś Dorotkowa) dokonaliśmy odkrycia, które wprawiło wszystkich w osłupienie… mina przeciwczołgowa!!! ( tak określili nasze znalezisko saperzy, których powiadomiliśmy o znalezisku ). Leżała na rozstaju dróg, pordzewiała, z daleka przypominająca ogromną patelnię, ale równie niebezpieczna jak przed ponad sześćdziesięciu laty.

Tu nasunęła nam się myśl, że nawet po tak długim czasie, jaki dzieli nas od ostatniej wojny, należy mieć się na baczności i nie dotykać podejrzanych przedmiotów.

Punktem głównym wyjazdu miało być odwiedzenie dawnego cmentarza leśników nieopodal Krzywinka. Dotarliśmy tam po pikniku, jaki urządziliśmy sobie na wzgórzu, z którego podziwiać można było taflę jeziora Marzkowo, Krzywin i okoliczne lasy. Przed dojazdem do celu okrążyliśmy jeszcze jezioro Księże.

Na jednym z pagórków w niecce zachowało się miejsce spoczynku dawnych leśników nadleśnictwa Kehrberg/ Krzywin. Kilka kamieni stojących na planie okręgu. Z niektórych można jeszcze odczytać, kto tu został pochowany. Na trzech z nich odkryliśmy małe nawierty sugerujące, że kiedyś były przytwierdzone do nich litery z mosiądzu lub innego metalu. Największe zainteresowanie wzbudził ponad dwumetrowy kamień z wyraźnie zachowanym motywem przedstawiającym hełm pruski, pod nim poroże przebite nożem. Dostrzegliśmy na nim dość obszerny napis- niestety po latach nie do odczytania. Postanowiliśmy go odszyfrować, pocierając grafitem ołówka o kartkę papieru- udało się, ale praca była dość mozolna a my mając jeszcze dwa miejsca do odnalezienia, uznaliśmy że wrócimy tu innym razem z większą ilością kartek i ołówków.

Kolejna droga przez bukowy las doprowadziła nas do nieistniejącej już osady Sośniak/ Kehrbeger Mühle, gdzie jeszcze kilkadziesiąt lat temu stał nad potokiem piękny młyn.

Do dziś ostały się w lesie jedynie fundamenty budynków, no i potok napędzający wówczas koło młyńskie. W tej bajkowej scenerii zbieraliśmy siły do drogi powrotnej, podczas której odwiedziliśmy jeszcze miejsce nazywane „Źródłem Bismarcka”.

Zmęczeni po całodniowej wyprawie, dotarliśmy do Widuchowej, gdzie zakończyła się nasza kolejna wyprawa odkrywców.

 Dominik Smulski

GALERIA

 


 

 

 

 

Obsługa techniczna
ALFA TV

ZESPÓŁ SZKÓŁ W WIDUCHOWEJ

PUBLICZNA SZKOŁA PODSTAWOWA
IM. WŁADYSŁAWA SZAFERA

PUBLICZNE GIMNAZJUM
IM. KAZIMIERZA GÓRSKIEGO

ul. Barnima III/1
74-120 Widuchowa

Tel: 091416 71 15
Fax: 091416 71 36

zs.widuchowa@wp.pl

FOTO GALERIE

SONDA